foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

Świetliczak w domu.

16.10.2020 - FARBAMI I WIDELCEM

FARBAMI I WIDELCEM 

 

Witam wszystkie dzieci, 

Kochani czy macie w domu widelce? Nie ma???? Niemożliwe, żartujecie sobie, prawda? Dałam się nabrać.  Biegnijcie poszukać zwykłego widelca, brązową farbę, czarny marker, białą kartę i beżową....to chyba wszystko. Jeszcze klej.

Zanim zaczniemy ciekawa jestem, czy wiecie jaka jest historia widelca? Czy znacie określenie "sztućce"? To po prostu... łyżka, widelec, nóż. Z tych trzech to właśnie widelec najpóźniej zdobył sobie popularność. Czy ktoś z was wyobraża sobie dzisiaj obiad bez widelca? No wiem, oczywiście zdarza się nawet dzisiaj że na szkolnej stołówce niektórzy uczniowie próbują obejść się bez widelca. Robią to oczywiście dla żartu czy psoty ale tak naprawdę nawet ci żartownisie wiedzą, że należy się posługiwać sztućcami. Oczywiście są potrawy, które z zasady możemy jeść palcami, np. skrzydełka z grilla... mniam, mniam.  Porzucamy jednak apetyczne udka i skrzydełka i wracamy do historii widelca. Wynaleziono go prawie 2000 lat temu. Mimo to, na codziennym stole znalazł się dopiero w XIX wieku. 

Skąd to wiemy?  Z wykopalisk, malowideł pochodzących ze starożytnej Grecji i Rzymu. Używano ich do podawania i porcjowania mięsa. Na naszym kontynencie pierwsi zaczęli go używać Włosi. Na początku nie był popularny bowiem uznawano go za niebezpieczne narzędzie. Co do niektórych dzieci jeszcze dziś miałabym obawy czy można byłoby w świetlicy pozwolić im używać metalowych widelców. Nawet nie chcę myśleć co mogliby wymyślić. Dziś mamy oczywiście wybór i możemy zastąpić metalowy widelec plastikowym lub lepiej papierowym, jesteśmy przecież EKO. 

W tamtych czasach wcale nie chciano używać widelca, ludzie woleli łyżki i jedzenie rękami. Gdy wynalazek widelca zawitał do Francji miał tylko 2 ząbki i służył do nabijania mięsa. Zapamiętajcie, że do Polski przywędrował widelec razem z królową Boną. Była Włoszką i to za jej sprawą poznaliśmy sałatę, pora, selera, kalafiora, kapustę, włoskie makarony i przyprawy korzenne, ale o tym opowiem kiedyś....

Czy wszyscy są gotowi? Możemy zaczynać? Start...Na beżowej kartce narysujcie ołówkiem jeża. Zobaczcie na zdjęcie. Tylko kontury, bez igiełek. Gdy będziecie pewni, że już jest gotowy poprawcie go grubym czarnym markerem i wytnijcie. Teraz przyklejcie go na białą kartkę. Wytnijcie nosek z czarnego papieru, narysujcie lub wytnijcie oko. 

Teraz najfajniejsza część zabawy. Przygotujcie miejsce do pracy. Pamiętacie jak malowaliśmy w czasie zamknięcia szkół? ZAWSZE uważajcie by nie zniszczyć stołu, ZAWSZE zabezpieczcie powierzchnie na których będziecie malować.

Pomalujcie brązową farbą spód widelca, można to zrobić pędzlem , ja wyciskałam troszkę farby z tubki bezpośrednio na widelec. Odbijajcie widelec na jeżyku tak, by powstawały igiełki. Spójrzcie na zdjęcie. To naprawdę proste....miłej zabawy. 

Uff...zrobione, cieszę się, że mieliście troszkę frajdy. 

 

pozdrawiam, pani Monika

 

     

Copyright 2025  Rocket Kids / Wszelkie prawa zastrzeżone. Redaktor: Pani Monika.

 

 Designed by www.diablodesign.eu.